Inspirująca historia z tramwaju - Mateusz Ferfecki

by Mateusz Ferfecki
6 miesięcy ago
162 Views

Jakiś czas temu, kiedy wracałem ze spotkania w centrum Krakowa, spotkałem w tramwaju pewnego starszego człowieka…


Nie wiem jak miał na imię, ale na potrzeby tej historii nazwijmy go Pan Adam. Wyglądał na ok 75-80 lat. Widziałem go już kilka razy wcześnie rano w autobusie, kiedy jechałem do szkoły.

Wtedy wziąłem go za bezdomnego – no bo co może robić 80 letni człowiek, przygarbiony i ubrany w starą odzież, o 6 rano w autobusie?

Jedno mi nie pasowało… Ten człowiek nigdy nie siedział. Nawet jak były wolne miejsca lub ktoś mu ustępował, Pan Adam nie siadał. Zawsze stał blisko wyjścia. Za to zauważyłem, że czasami opowiadał coś młodym ludziom. Myślę sobie: “To na pewno alkoholik i plecie jakieś głupoty.”

Tamtego dnia było jednak inaczej…

Była godzina 17:30. W tramwaju siedziało już dużo ludzi. Stanąłem blisko wyjścia, a on wsiadł na następnym przystanku i stanął obok mnie. Byłem najbliżej, więc zaczął mi coś opowiadać. Początkowo wydawało się to nie mieć sensu, ale jechaliśmy tak prawie 30 minut, więc chcąc nie chcąc, musiałem tego posłuchać, bo niegrzecznie było wyjść.

Pan Adam opowiadał całe swoje życie, przez czasy komuny, PRL i jego dawnej pracy. Cała historia była trochę chaotyczna, więc przyznaję, zbyt wiele konkretów z niej nie zrozumiałem. Ale nie to najbardziej mnie zaskoczyło…

Pan Adam opowiedział mi potem całą swoją obecną sytuację:

Mieszka w centrum Krakowa, gdzie opłaca swoje mieszkanie. Jednak niska emerytura – 800zł, nie wystarcza mu na nic więcej, więc musi PRACOWAĆ. Myślę sobie: “No niemożliwe. Ten człowiek wygląda jakby był już jedną nogą w grobie, a może jeszcze pracować?”

Okazało się, że Pan Adam o godzinie 18 wcale nie wraca do domu jak myślałem, tylko… jedzie do pracy!!! Najlepsze jest to, że pracuje akurat na moim osiedlu, przy budowie nowych bloków i wysiada na tym samym przystanku co ja. Dlatego mieliśmy trochę czasu żeby porozmawiać.

A teraz uwaga: Z rozmowy dowiedziałem się, że Pan Adam pracuje na tej budowie, na nocnej zmianie przez 12 godzin dziennie. Od 18 do 6 rano!

Tak… 80 letni człowiek, który pracuje 12h na nocnej zmianie. Sam bym w to nie uwierzył, gdybym nie spotykał go rano w autobusie, po godzinie 6. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że kiedy ja jadę do szkoły, on wraca do domu po 12h zmianie na budowie. Poczułem jakiś niezwykły szacunek do tego nieznajomego człowieka.

Mało tego… Pan Adam jest bardzo świadomy i można z nim ciekawie porozmawiać. Zupełnie nie wygląda na zmęczonego. Spotkałem go ponownie w czwartek rano. Niósł ze sobą jakieś długie przyrządy do pomiarów z budowy. Pomimo swojego wieku, poznał mnie i odpowiedział na przywitanie.

W trakcie rozmowy przyznał, że normalnie nie ma się nawet do kogo odezwać, a że lubi rozmawiać z młodymi, to często rozpoczyna właśnie takie konwersacje w komunikacji miejskiej…

Ta historia jest dla mnie zarówno bardzo inspirująca, ale także smutna.

Pokazuje życie ludzi pozostawionych samym sobie, koło których przechodzimy najczęściej obojętnie i nawet nie chcemy zamienić z nimi kilku słów…

Ile to już razy słyszałem od kogoś wymówki, że:
“Nie mam siły żeby pracować.”
“Jestem za stary na coś nowego.”
Lub po prostu popularne “Nie chce mi się tego zrobić.”

Wtedy przypominam sobie tę historię i widzę 80 letniego, przygarbionego człowieka, wracającego po 12h nocnej zmianie do domu…

 


Mam nadzieję, że ten artykuł był dla Ciebie wartościowy.

Jeżeli masz do mnie jakieś pytania lub własne przemyślenia w tym temacie, to zachęcam do pozostawienia komentarza pod wpisem.

Zapraszam także na mój fanpage na Facebooku, gdzie udostępniam najciekawsze newsy i informacje!
Sprawdź: Mateusz Ferfecki

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 3 =